Croustillons – chrupiące belgijskie pączki na piwie
...Dziś zapraszam na belgijskie pączki. Są chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku. Takie na jeden kęs. Tradycyjnie posypuje się je cukrem pudrem. Jeśli chcecie, możecie je jednak nadziewać po usmażeniu, lub polać gorącą czekoladą czy syropem klonowym. Z jednej porcji wyjdzie ich nie więcej niż 20. W sam raz na podwieczorek czy deser do kawy...Sekretem smaku croustillons jest dodatek piwa. Jeżeli jesteście jego smakoszami zapraszam do Brugii. Tam w restauracji "Den Dijver" znajdziecie menu składające się wyłącznie z przysmaków przyrządzanych na piwie, a każde danie podaje się razem z odpowiednim gatunkiem piwa.
Składniki
- 75 ml letniego mleka
- 15 g świeżych drożdży
- 200 g mąki tortowej
- 1 duże jajko, oddzielnie żółtko i białko
- 1 łyżeczka drobnego cukru
- ½ łyżeczki soli
- 100 ml jasnego piwa
- 25 g rozpuszczonego masła
- olej do smażenia
- cukier puder do podania
Sposób przygotowania
- 1
Rozpuszczamy drożdże z 1 łyżeczką cukru i mąki w letnim mleku, odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut.
- 2
W tym czasie przesiewamy do miski mąkę, robimy w niej zagłębienie, do którego wlewamy drożdżowy zaczyn.
- 3
Wbijamy żółtko, wlewamy piwo i rowtopione masło.
- 4
Ubijamy białko z solą na sztywną pianę i delikatnie łączymy ją z resztą, nie niszcząc struktury piany.
- 5
Przykrywamy miskę wilgotną ściereczką i odstawiamy w cieple, aż podwoi objętość, potrwa to około 30 minut.
- 6
Rozgrzewamy tłuszcz w garnku lub we frytkownicy (do temperatury 180°).
- 7
Nabieramy porcje ciasta małą łyżeczką i wykładamy na gorący tłuszcz*, wyjmujemy łyżką cedzakową, gdy sie zezłocą, osuszamy na piepierowym ręczniku, posypujemy cukrem pudrem. Możemy też je nadziewać po usmażeniu szprycą lub polewać czekoladą lub syropem klonowym.
*ciasto jest dość lejące, warto pomagać sobie drugą łyżeczką, by wdejmować ciasto na olej. Croustillons nie będą miały idealnie okrągłej formy tak jak pączki, przypominać będą z wyglądu polskie cudaczki.
Smacznego!
Te belgijskie pączki w Walonii nazywane są croustillons, Flamandzi mówią o nich smoutebollen, w Normandii powiedzą o nich beignets rapides (szybkie pączki) lub püpperchen, w Holandii zaś to oliebollen (o nieco zmienionym składzie, z jabłkiem i rodzynkami, o których napiszę Wam niedługo). Podobne małe słodkości przygotowywano już na przełomie III i II wieku p.n.e., pierwszy przepis podał Katon. W Średniowieczu były słodyczem luksusowym, a dziś są powszechnym kiermaszowym przysmakiem.











hahaha